„NZS w nas jest” – wywiad z Mateuszem Kujdą, przewodniczącym NZS PW

36 lat temu władze PRL na fali strajków studenckich w Łodzi zarejestrowały Niezależne Zrzeszenie Studentów jako organizację ogólnopolską. Działalność Zrzeszenia na Politechnice Warszawskiej zaczęła się parę miesięcy wcześniej, 10 września 1980 roku, kiedy w DS Mikrus powstał Komitet Założycielski. O tym, jak kształtował się NZS i ile jest w dzisiejszych studentach tej waleczności z lat 80., mówi Mateusz Kujda, przewodniczący NZS PW.

mateusz-kujda

Mateusz Kujda, przewodniczący Niezależnego Zrzeszenia Studentów PW, fot. Ida Wrzesień, TVPW

20 lutego 2017 roku Prezydent Andrzej Duda odznaczył zasłużonych działaczy pierwszego NZS-u. Podczas uroczystości pierwszy przewodniczący NZS Jarosław Guzy apelował, by odzyskać dziedzictwo „Solidarności”, które po 1989 roku zostało zatracone. Czy to w ogóle możliwe w tych czasach?

Mateusz Kujda: Jest to na pewno trudne. W czasach komunizmu wszyscy wiedzieli, kto był tym „złym”, był podział na „My” i „Oni”. Wszyscy działający w duchu „Solidarności” chcieli wtedy zwalczać władzę komunistyczną. Niestety, NZS z lat 80., mimo swojej siły, nie do końca miał plan na siebie, spowodowane to było ciągłą walką o rejestrację. Chciał oczywiście obalić komunizm wraz z „Solidarnością”, ale nie miał planu na kolejne lata. Minęło tyle czasu, ale nie wszystko naprawiliśmy do końca. Możemy część tej dawnej „Solidarności” odzyskać poprzez działania, wspólne kompromisy, pomaganie sobie i naukę prawdziwej odpowiedzialności społecznej.

Michał Moskal, obecny przewodniczący Zarządu Krajowego NZS podkreślał jednak, że korzeni NZS-u nie należy doszukiwać się w nienawiści do komunizmu, a u jego podstaw leży miłość do ojczyzny.

Studenci w całym kraju walczyli o autonomię uczelni. Chcieli przede wszystkim stworzyć demokratyczną organizację. Wtedy za przyzwoleniem władzy działał Socjalistyczny Związek Studentów Polskich, którego głównym celem było propagowanie wśród studentów idei socjalistycznej. Dziś trudno to sobie wyobrazić, ale nasi rówieśnicy borykali się wówczas z takimi problemami jak cenzura w wydawnictwach, przymus nauki języka rosyjskiego i przedmiotów wychwalających idee marksizmu i leninizmu, brak prawa do swobodnego wyjazdu za granicę. Chcieli zmienić ustawę o szkolnictwie wyższym, znieść cenzurę na uczelniach oraz starali się o poprawę sytuacji bytowej studentów i uwolnienie więźniów politycznych, ale to wszystko miało jeden cel – wywalczenie sobie wolnego kraju.

Bo Niezależne Zrzeszenie Studentów to była taka akademicka „Solidarność”.

Tak, od tego wszystko się zaczęło, a właściwie wszystko zaczęło się na PW. W październiku 1980 roku na Politechnice spotkali się przedstawiciele 60 grup z całej Polski, by stworzyć właśnie studencki odpowiednik „Solidarności”. W listopadzie sąd odrzucił wniosek o rejestrację NZS, więc odpowiedź studentów była jedna – strajki. Największy protest miał miejsce w Łodzi. Od 29 stycznia 1981 strajkowało tam ok. 10 tysięcy studentów.

001_strajkplacpolitechniki4__640_x_480_

Strajk okupacyjny w Gmachu Głównym PW, 1981 r., źr. http://www.klubnzspw.org

I kiedy rozpoczęły się strajki w Łodzi, przyłączyła się do tej walki cała Polska.

Od nas do Łodzi pojechał m.in. Tadeusz Nowicki oraz Olgierd Smoleński, którzy byli przedstawicielami studentów w Senacie Politechniki Warszawskiej i tzw. wsparcie techniczne. Dlaczego tak ich nazywano? Ponieważ studenci PW, na czele z Teodorem Klincewiczem, tworzyli niesamowitą grupę zadaniową: drukowali i roznosili ulotki, organizowali w Warszawie wydarzenia, podczas których głoszono idee demokratyczne, a wcześniej uczestniczyli w formowaniu się „Solidarności”.

Na PW takim centrum dowodzenia był Dom Studencki Mikrus, dziś imienia Teodora Klincewicza. Co tam się działo?

Wszystko: od spotkań, konspiracji, przez drukowanie ulotek, wypożyczanie książek zakazanych, aż po wydarzenia kulturalne, np. koncert Jacka Kaczmarskiego. Tam zapadła decyzja o założeniu Komitetu NZS na Politechnice Warszawskiej. Tam pierwsze struktury NZS-u tworzyli m.in. Waldemar Maj, Teodor Klincewicz, Zbigniew Hennel, Krzysztof Lachowski, Wiktor Karpiński, Andrzej Miącz i inni. Studenci „Mikrusa” za działalność opozycyjną byli przesłuchiwani, aresztowani, pozbawiani nagród za wyniki w nauce.

Na szczęście, dzięki solidarności środowiska akademickiego i władz PW żaden ze studentów nie został wyrzucony z akademika ani ze studiów, co na innych uczelniach często miało miejsce.

Ówczesne władze naszej Uczelni pozwalały studentom na działanie na Politechnice. Rektorem był wtedy prof. Stanisław Pasynkiewicz, on poparł inicjatywę studentów i uzyskał zgody od dziekanów. Na każdym wydziale powstało koło NZS, studenci spotykali się w akademikach, organizowali spotkania w Pałacyku Rektorskim. Wtedy NZS otrzymał pokój nr 87 w Gmachu Głównym, w którym mamy siedzibę do dziś. To niesamowite, kiedy spotykamy się z dawnymi NZS-iakami i oni opowiadają, że w tym miejscu drukowali ulotki, ukrywali się przed milicją. Politechnika Warszawska zawsze była takim wyjątkowym ośrodkiem akademickim, bo studenci mieli tu duży wpływ na funkcjonowanie Uczelni. Już wtedy mogli brać udział w spotkaniach Rady Wydziału czy Senatu, mogli wpływać na formy kształcenia czy proponowali zajęcia, które można by wprowadzić do planu. To był początek dużych zmian na uczelniach w całej Polsce.

Niestety później przyszedł stan wojenny i NZS zszedł do podziemia. W obradach Okrągłego Stołu już nie uczestniczył.

Władza komunistyczna bała się wpływu studentów, tego, do czego mogą pociągnąć innych. Dlatego wygodniejsze było utrzymanie NZS-u jako nielegalnej organizacji. Widziałem kilka ciekawych zdjęć, nawiązujących do Okrągłego Stołu. W Dużej Auli dookoła były poustawiane ławki i odbywały się obrady studentów, ale faktycznie nie mieliśmy już wpływu na to, co wywalczyła „Solidarność”.

okragly-stol-organizacji-studenckich-i-mlodziezowych-na-pw-fot-krzysztof-adam-kowalczyk-1989-03-04

Okrągły Stół organizacji studenckich i młodzieżowych w Dużej Auli PW, fot. Krzysztof Adam Kowalczyk, 4.03.1989 r.

Czy dzisiejszy NZS może równać się do tego z lat 80.? Można mu zarzucić polityczną obojętność, brak reakcji na wydarzenia polityczne. Studenci zawsze byli taką siłą. Czemu nie protestują, nie wyrażają swojego sprzeciwu wobec działań polityków?

Sam bardzo interesuję się polityką, ale moje poglądy staram się odsuwać od NZS-u. Jeżeli udało nam się wypracować wspólne zdanie, to tego się trzymam. O tym pisał już Jerzy Padewski, redaktor NZS-owej gazetki „Przebicia”: Apolityczność organizacji nie ma nic wspólnego ze światopoglądem poszczególnych członków. Nie wiem zresztą, czy wychodzeniem na ulice w tych czasach moglibyśmy cokolwiek wskórać.

Czym w takim razie zajmuje się dziś Niezależne Zrzeszenie Studentów?

Chcemy kształcić studentów, zwiększać ich świadomość jako obywateli poprzez spotkania i debaty, poszerzać ich horyzonty. Ale nie zapominamy o rozwoju osobistym: szkolimy, dajemy możliwość pracy przy projektach, pozwalamy kreatywnie myśleć, organizować wydarzenia. Studia to czas na sprawdzenie się, testowanie swoich umiejętności organizacyjnych, także na popełnianie błędów. NZS wciąż ma wpływ na to, co dzieje się na uczelniach i w szkolnictwie wyższym. Przykładem są koledzy z NZS UW, którym udało się przeforsować projekt „Maluch na uczelni”, dzięki czemu uczelnie otrzymały środki od Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego na tworzenie przedszkoli i żłobków.

Mamy na Politechnice ponad 150 kół naukowych i organizacji studenckich. Co jest takiego w NZS-ie, co wyróżnia tę organizację?

Politechnika Warszawska zawsze tworzyła silne środowisko akademickie, które miało wpływ na budowanie nowej Polski. Niezależne Zrzeszenie Studentów to przede wszystkim organizacja z piękną historią. Może to zabrzmi zabawnie, ale ja czuję, że w mojej krwi płynie NZS. Rok temu, kiedy już byłem w organizacji, przypomniało mi się, że u mojej korepetytorki z czasów liceum widziałem na drzwiach wlepkę NZS PW z lat 80. Wtedy na to nie zwróciłem uwagi, ale okazało się, że ona była silnie związana z „Solidarnością”. Z kolei mój wujek dał mi kiedyś monetę NZS-u, którą wyprodukował Narodowy Bank Polski z okazji 25-lecia zarejestrowania organizacji. NZS zawsze był gdzieś wokół mnie i uważam, że wartości, które on reprezentuje, wciąż w nas są. Trzeba to tylko odkryć.

O bieżącej działalności Niezależnego Zrzeszenia Studentów PW możecie dowiedzieć się więcej na stronie internetowej NZS PW  oraz ich fanpage’u na Facebooku.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s