#LudziePW To sekret sprawia, że iluzja jest wyjątkowa

W ubiegłym roku swoim urokiem osobistym zaczarował (dosłownie!) jury i został Misterem PW 2016. O swojej pasji i magicznych umiejętnościach opowiada Maciej Piskorz, student Wydziału Geodezji i Kartografii.

15220172_1229362813804635_2982182699542783670_n

fot. Klub Filmowo-Fotograficzny FOCUS

Jesteś iluzjonistą od kilku lat. Na Politechnice jesteś znany ze swoich umiejętności. W ubiegłym roku „zaczarowałeś” jury podczas wyborów Miss&Mistera PW i wygrałeś. Szczęśliwie się złożyło, że tematem finałowej gali był film „Iluzja”. Czyżby przeznaczenie?

Byłem rok po zakończeniu mojej przygody z Samorządem Studenckim. Moi znajomi organizowali wydziałowe wybory do konkursu. Ponieważ niewiele osób zgłosiło się do nich, postanowiłem pomóc i przyłączyć się, by tym samym zachęcić innych do tego samego. Okazało się, że zostałem reprezentantem wydziału w wyborach. Na dodatek podczas pierwszego spotkania organizacyjnego dowiedziałem się, że tematem przewodnim będzie iluzja! Na każdej gali jest wyjście kreatywnie, podczas którego występuje się w samodzielnie przygotowanym stroju. By każdy mógł w ciekawy sposób zaprezentować się w iluzjonistycznym show, porozdawałem swoje rekwizyty i pomogłem przygotować się swoim kolegom i koleżankom do występu.

15039454_1315367051867836_4946341868565704783_o

fot. Klub Filmowo-Fotograficzny FOCUS

W tym roku też pojawiłeś na scenie podczas wyborów.

Zgodnie z tradycją jako ubiegłoroczny zwycięzca występowałem podczas gali. Zagrałem przesłuchiwanego przez Sherlocka i Watsona, którzy chcieli mnie usidlić. Wykorzystując moje iluzjonistyczne zdolności, podczas przesłuchania, zrobiłem m.in. kilka zmian ubrań na scenie czy też uwolniłem się z więzów. Wszystko zgodnie z fabułą tegorocznej gali, która miała charakter detektywistyczny, ze szczyptą iluzji.

Iluzja, występy przed publicznością, skąd taki pomysł? Jak się zaczęła twoja przygoda z magią?

Koleżanki z harcerstwa namówiły mnie na zostanie animatorem. Już wcześniej udzielałam się podczas różnych zabaw z dziećmi i sprawiało mi to radość. Kiedyś mój tata zajmował się prostą iluzją. To on jako pierwszy pokazał mi pierwszą sztuczkę ze sznurkiem – oplatał sobie nim bardzo szczelnie palce, po czym, po pstryknięciu sznurek delikatnie zsuwał się ze wszystkich palców. Zaintrygowało mnie to. Wtedy jeszcze nie myślałem o tym, żeby łączyć ze sobą animację i iluzję. Dopiero po paru latach postanowiłem bawić dzieci moimi magicznymi zdolnościami.

01

fot. FB Iluzjonista Maciej Piskorz

Mówisz, że występujesz dla dzieci, ale czarujesz również pełnoletnią publiczność. Co ci sprawia większą przyjemność?

Dzieci są bardzo dociekliwe. Chcą wiedzieć jak wszystko jest zrobione. Trzeba się bardzo starać, żeby nie było nic widać, żeby zachować tajemnicę. Dorośli są w stanie zaakceptować fakt, że jest to iluzja, a nie magia. Dlatego kiedy dla nich występuję, staram się bawić także formą, tak, aby mój występ ich zainteresował. W iluzji szczególnie ważny jest sekret. To on sprawia, że jest ona taka wyjątkowa. Jednak zdarza mi się czasami uchylić rąbka tajemnicy.

Podczas przedstawienia?

Głównie robię to dla znajomych. Zwykle uczę ich jakichś prostych sztuczek – tak na początek, żeby złapali zajawkę. Cieszy mnie, kiedy udaje mi się zaszczepić w kimś pasję do iluzji. Zdarzało mi się już, że po tym jak komuś pokazałem, jak zrobić jakąś sztuczkę, taka osoba zaczęła zgłębiać temat i szukać kolejnych magicznych trików.

Właśnie – skąd uczysz się iluzji?

Głównym źródłem profesjonalnej wiedzy są książki, w większości w języku angielskim. Dobrze jest także wejść w środowisko iluzjonistów. To daje możliwość uczenia się od bardziej doświadczonych kolegów i koleżanek. Między innym w tym celu, w jednym ze sklepów dla iluzjonistów i kuglarzy w Warszawie organizowane są spotkania dla osób, które chcą się uczyć iluzji. Dodatkowo warto uczestniczyć w różnego typu szkoleniach i seminariach. Odradzałbym uczenia się z filmików na YouTube. Jest to częste źródło wiedzy dla osób początkujących. Niestety, można się tym bardzo pokaleczyć. Wszystko przez to, że wiele filmów jest przygotowanych przez amatorów, którzy znają może jedną, dwie sztuczki i chcą pokazać to innym. W dobie mediów społecznościowych takie filmiki rozpowszechniają się w błyskawicznym tempie i obdzierają iluzję z tajemnicy. Tym samym psują innym zabawę.

Dużo jest takich osób? Czy odczuwasz coraz większe zainteresowanie magicznymi sztuczkami?

Tak. Ludzie zaczynają coraz bardziej doceniać iluzjonistów. Widać to chociażby w programach typu „Mam Talent”, gdzie w ostatniej edycji w finale występował mój kolega – Piotr Denisiuk (wyczarował jeża na scenie w odcinku finałowym programu – red.). Obserwowałem zagraniczne wersje tego formatu i zauważyłem, że stopniowo od 10. edycji nastąpił „wysyp” uczestników zajmujących się iluzją. Myślę, że u nas będzie podobnie.

18556059_1518285184912395_3217783409458917960_n

Maciej podczas castingu do programu „Mam talent”, fot. FB Iluzjonista Maciej Piskorz

Czy w taki razie planujesz również spróbować swoich sił w tym programie?

W ubiegłym roku brałem udział w castingu do programu „Mam talent”. W przyszłym roku planuję ponownie wystartować w przesłuchaniach. Już nawet zacząłem przygotowywać mikroscenariusz tego występu. Mam nadzieję, że uda się zaczarować jury i publiczność.

Spotkałam się z różnymi opiniami na temat prawidłowego nazewnictwa tego co robisz. Wiem, że są takie osoby, które nie chcą być nazywane magikami i nie akceptują określenia typu „sztuczka” czy „trik magiczny”.

Dla mnie to nie ma większego znaczenia jak widz nazwie to, co pokazuję. Jeżeli ktoś powie, że jest to sztuczka magiczna, to super, ponieważ to znaczy, że dla niego tam pojawiła się magia. Jeżeli powie, że jest to trik, to również jest to dla mnie w porządku. Kwestia nazewnictwa nie jest dla mnie istotna, tutaj głównie chodzi o emocje związane z występem, takie jak zaskoczenie czy radość.

Czy masz swoją ulubioną sztuczkę?

Nie mam takiej jednej, która by mi się szczególnie podobała. Na swoje występy patrzę bardziej w sposób ogólny, całościowy. Kiedy tworzę jakąś etiudę lub dłuższy program, to mogę w nim wyróżnić swoje ulubione momenty. Moje występy dzielą się m.in. na część ze sznurami, z kartami czy też na iluzję z większymi przedmiotami. To co lubię, to występy z wieloma rekwizytami. Taka właśnie mieszanka, która powstaje na scenie z połączenia kilku rekwizytów jest najfajniejsza.

15110847_1229341517140098_8443037351144884688_o

Jeden z występów młodego iluzjonisty fot. FB Iluzjonista Maciej Piskorz

Na sam koniec – zdradzisz mi jak odwracasz uwagę widzów podczas występu?

Tańczę (śmiech). A tak poważnie, to czasem celowo pokazuję, kiedy będę odwracać uwagę. Ludzki mózg jest tak skonstruowany, że nie zwraca uwagi na szczegóły, jeżeli chcemy, by widział ogół i odwrotnie. Sama możesz się o tym teraz przekonać. Wejdź proszę do swojego menu w telefonie i spróbuj z zamkniętymi oczami wskazać intuicyjnie, gdzie jest ikona notatki. Dobrze, a teraz powiedz mi, która jest godzina?

Nie mam pojęcia. Nie spojrzałam.

Dokładnie! Mimo, że odblokowując swój telefon musiałaś widzieć na jego ekranie godzinę, to nie zwróciłaś na nią uwagi i jej nie pamiętasz. Takie działanie właśnie wykorzystuję na scenie podczas moich występów. Tak właśnie działa magia, tak czaruję publiczność.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s