#ludzie PW „Igrzyska olimpijskie to byłoby coś”

Studiuje na Wydziale Zarządzania PW i pracuje w banku, a poza tym trenuje curling. To dyscyplina sportu wciąż mało popularna w Polsce i kojarząca się głównie z dziwnymi „czajnikami” i szczotkami zamiatającymi lód. Aneta Lipińska uprawia ją jednak już dłużej niż przez połowę swojego życia. Kilkanaście dni temu wspólnie z drużyną wygrała mistrzostwa Polski mikstów i przygotowuje się do udziału w mistrzostwach świata.

We wrześniu Aneta, Daria, Michał i Sławek zostali najlepszym mikstem w naszym kraju, fot. archiwum Anety Lipińskiej

– Najzabawniejszy tekst o curlingu, jaki usłyszałam, to „rzucacie talerzami i zamiatacie” – śmieje się Aneta. – Tłumaczę wtedy, że rzucamy, ale kamieniami i to tak, żeby jak najwięcej z nich umieścić jak najbliżej środka domu, czyli kółek namalowanych na lodzie. Szczotkujemy, żeby kontrolować tor jazdy kamienia: albo go wydłużyć, albo wyprostować, albo odpowiednio „wkręcić”.

Drużynę curlingową tworzą 4 osoby. Mogą to być osoby jednej płci lub miksty (2 kobiety i 2 mężczyzn). Oprócz tego odbywają się też zawody par mieszanych. Często zdarza się tak, że zawodnicy startują w różnych kategoriach.

Curling może uprawiać każdy. Warunek jest jeden – trzeba ważyć więcej niż kamień (czyli więcej niż 20 kg). Zasad, w tym taktyki, można się dość szybko nauczyć. Gra na wyższym poziomie wymaga już jednak naprawdę dobrego przygotowania fizycznego – kluczem są siła i kondycja. – Niektóre kamienie trzeba szczotkować przez całą drogą, czyli ok. 30 sekund, non stop, potem minutowa przerwa i kolejne szczotkowanie – wyjaśnia Aneta. – Mecz trwa 2–2,5 godziny, a czasami gra się 2 mecze dziennie. To duży wysiłek.

Aneta łączy grę w curling ze studiami i pracą, fot. archiwum Anety Lipińskiej

W drodze po marzenia

Aneta zaczęła swoją przygodę z curlingiem, kiedy miała 10 lat. Jej koleżanka z klasy już grała i szukała zawodniczek do swojej drużyny. – Pamiętam, że treningi były o niezbyt sprzyjającej godzinie – w piątki o 21.30 – wspomina studentka PW. – Nasi rodzice się ze sobą dogadali: ktoś nas zawoził, ktoś inny odbierał. Dzięki temu regularnie ćwiczyłyśmy.

Zespół przetrwał czasy szkoły podstawowej, gimnazjum i liceum. I się rozpadł. Aneta została na lodzie. Wtedy zadzwoniła do niej inna zawodniczka i zaproponowała dołączenie do drużyny. – Pomyślałam, że trenuję curling już tak długo, że szkoda by mi było przestać – opowiada Aneta. – Tyle dla tego poświęciłam. Postanowiłam dalej grać.

Konsekwencja i ciężka praca przyniosły sukcesy: medale Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży, wygrane w mistrzostwach Polski, udział w mistrzostwach Europy i świata. Najważniejszy cel jest jeszcze poważniejszy – start w igrzyskach olimpijskich. – To byłoby coś… A medal… medal to byłoby już spełnienie marzeń – przyznaje Aneta.

W igrzyskach bierze udział po 10 najlepszych męskich i damskich reprezentacji z całego świata. W tym roku po raz pierwszy rozegrano też turniej par mieszanych – wystąpiło ich 8. Wywalczenie kwalifikacji to więc wielkie wyzwanie. – Wspólnie z dziewczynami z drużyny wierzymy, że realny jest nasz udział w olimpiadzie za 8 lat – mówi Aneta.

Żeby spełnić ten olimpijski sen, trzeba wciąż się rozwijać. – W zeszłym roku trenowałyśmy trzy razy w tygodniu, w tym raz całą drużyną, a pozostałe dwa razy już w mniejszych grupach. Mamy całą masę ćwiczeń, np. na poprawę szczotkowania i konkretnych zagrań, do tego siłownia.

Curling to sport dla każdego, fot. archiwum Anety Lipińskiej

Miks doświadczeń

Aneta godzi curling ze studiami i pracą niezwiązanymi ze sportem. – Nie chciałam stawiać wszystkiego na sport, tym bardziej, że w Polsce jeszcze nie da się utrzymać z curlingu – przyznaje. – Studiowanie zarządzania na PW nie zamyka mi żadnej ścieżki. Wręcz przeciwnie. Znalazłam pracę w banku. Pewnie gdybym była studentką AWF-u, byłoby to trudniejsze. Dzięki temu mam też pewnego rodzaju oderwanie. Nie wiem, czy chciałabym jednego dnia ćwiczyć na siłowni, a następnego dnia przyjść i prowadzić trening komuś.

Takie godzenie życia pozasportowego z curlingiem to nie zawsze łatwa sprawa. Bo oprócz treningów są jeszcze wyjazdy na zawody i obozy. – Wyjeżdżamy do Austrii, Niemiec, Holandii, Szwecji – wspomina Aneta. – W zeszłym roku razem z drużyną byłyśmy w Kanadzie na obozie organizowanym przez wtedy aktualne mistrzynie świata. To było superprzeżycie. Mogłyśmy poznać najlepsze zawodniczki świata i zobaczyć, jak trenują. A z drugiej strony to była wyprawa na inny kontynent, pierwszy raz tak daleko od domu.

Już niedługo Anetę czeka powrót do Kanady. Tym razem nie z drużyną damską, a mikstową i nie na obóz, a na mistrzostwa świata. Udział w tej imprezie zespół wywalczył dzięki wygranej w mistrzostwach Polski. Wyjazd, ze względów finansowych, stoi jednak pod znakiem zapytania. Dlatego Aneta, Daria, Michał i Sławek założyli zbiórkę internetową. W ten sposób każdy może pomóc im w sportowym rozwoju i promocji polskiego curlingu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s