Najtrudniejszy pierwszy rok

Pierwsze miesiące spędzone na uczelni bywają karuzelą emocji. Niektórzy świetnie się na niej odnajdują, dla innych to jeden wielki zawrót głowy. O studiach, ważnych wyborach i znaczeniu własnych decyzji rozmawiamy z mgr Beatą Trześniewską, psychologiem PW.

Mgr Beata Trześniewska udziela darmowych porad psychologicznych wszystkim studentom PW.

Początek studiów jest przez wielu uważany za niezwykle szczęśliwy okres w życiu. W pierwszych dniach października kampus wygląda jak żywcem wyciągnięty z okładki folderu promocyjnego uczelni. Wydaje się jednak, że zawsze jest grupa osób, która po początkowej euforii związanej z dobrze zdaną maturą i przyjęciem na studia, zaczyna czuć się gorzej.

Pierwszy rok to często pierwsze poważne rozczarowania. Jeżeli ktoś idzie na kierunek, który sobie wymarzył, to może być zawiedziony, że studia nie wyglądają tak, jak to sobie wyobrażał. Dokładają się do tego pierwsze problemy z matematyką lub innymi przedmiotami uznawanymi przez studenta za trudne. Rozczarowanie nie bierze się wówczas z własnych, nietrafionych wyborów, ale z niezrozumienia sposobu nauczania, jaki panuje na uczelni wyższej.

Jak to wygląda w przypadku tych, którzy studia wybrali „na chybił trafił”?

Osoby, które same nie do końca wiedziały, jaką uczelnię i jaki wydział chcą wybrać, a uległy sugestiom, głównie rodziców, są zawiedzione taką decyzją i pytają, co zrobić. Zawsze wtedy odpowiadam, że sukcesem jest dostanie się na prestiżową uczelnię, jaką jest Politechnika Warszawska i moim zdaniem warto zainwestować cały wysiłek intelektualny w ukończenie pierwszego roku studiów. Oczywiście zawsze można  –  o czym studenci dobrze wiedzą – poprawić maturę, rekrutować się ponownie i wybrać wydział według swoich możliwości, zdolności i marzeń. Trudniej podjąć decyzję, gdy wątpliwości nasilają się w momencie pisania pracy inżynierskiej, licencjackiej, a nawet magisterskiej. Służę wtedy rozmową, wsparciem, motywacją i wspólną analizą alternatywnych możliwości.

W takiej sytuacji lepiej polegać na emocjach czy rozsądku?

Proponuję jednak rozsądek i, jak już mówiłam, zawsze wspieram i zachęcam do ukończenia tego, co student zaczął. Szkoda przecież, żeby te kilka lat ciężkiej pracy poszło na marne, a sukces osiąga się przecież dużym wysiłkiem. Oczywiście podkreślam, że warto po ukończeniu pewnego etapu studiowania posługiwać się w dalszych wyborach swoją intuicją i nie pozwalać podejmować za siebie decyzji (nawet rodzicom!).

Zdarza się jednak, że student ma trudność z ukończeniem studiów nie dlatego, że uważa to za zmarnowaną „inwestycję”, ale dlatego, że nie chce wyjść z roli studenta. Za taką obawą najczęściej stoi nieuświadomiony lęk przed wejściem w naprawdę dorosłe, odpowiedzialne życie i zakończeniem etapu bycia studentem.

Matura jest teoretycznie zamknięciem etapu szkolnego, pierwszy semestr studiów to wprowadzenie do nowego świata. Czy rzeczywiście jest tak, że przekraczając próg uczelni zostawiamy za sobą również licealne nawyki?

Studentom często trudno jest przestawić się na inny sposób nauczania. Na uczelni nikt nikogo nie pilnuje, nie motywuje, nie dyscyplinuje, nie grozi karą złej oceny, nie strofuje. Studiowanie to przecież samodzielne i odpowiedzialne „wgryzanie się” w wiedzę. Sprawdzanie tej wiedzy też wygląda inaczej niż w szkole średniej, dlatego ważne, aby student wypracować sobie nowy, własny, bardziej odpowiedzialny system nauki.

I trzeba zrobić to dość szybko. To, że ktoś był prymusem w szkole nie oznacza, że będzie od razu wyjątkowym studentem.

Ktoś, kto odnosił same sukcesy w szkole średniej i nauka przychodziła mu z łatwością, po pierwszym „zawalonym” kolokwium może poczuć, że traci grunt pod nogami. Wtedy trzeba szybko się pozbierać i znaleźć sposób na dostosowanie się do nowych realiów i wymagań, jakie stawia uczelnia. Dla niektórych rozwiązaniem może być nauka we dwoje – można motywować się nawzajem, sprawdzać na bieżąco własną i zdobywaną wiedzę, wymieniać się myślami, lepiej koncentrować. Inni mogą woleć spędzać czas na nauce w bibliotece, w pełnym skupieniu, bez pokus odrywania się od nauki. Studia to potężne wyzwanie intelektualne, ale też organizacyjne.

Do Pani gabinetu zgłaszają się jednak nie tylko ci, którzy mają trudności z odnalezieniem się w realiach studenckich.

Rzeczywiście, spraw z którymi zwracają się studenci jest o wiele więcej i nie dotyczą tylko nauki. Bardzo często pojawiają się studenci z wszelkimi problemami rodzinnymi, z problemami we wchodzeniu w kontakty z rówieśnikami, a także z nauczycielami akademickimi.

Regularnie pojawiają się też tematy związków, rozstań, nowych znajomości. Gabinet odwiedzają studenci, którzy potrzebują wysłuchania, analizowania sytuacji, pomocy w dojściu do trafnych wniosków, wsparcia i zrozumienia. Przychodzą do mnie młodzi ludzie, którzy podejrzewają, że mogą chorować psychicznie lub mają już wstępnie postawioną diagnozę przez lekarza psychiatrę. Zdarzyło się również, że studenci informowali mnie o przypadkach stalkingu.

Wydaje się, że nie narzeka Pani na nadmiar wolnego czasu. Taka frekwencja może sugerować, że wizyta w gabinecie psychologa nie jest dla młodych ludzi powodem do zakłopotania.

Absolutnie nie. Na początku mojej pracy studenci zaglądali tu między innymi z ciekawości, ale to było dawno temu. Teraz zgłaszają się studenci, którzy naprawdę potrzebują pomocy, wsparcia i zrozumienia.

Można się jednak domyślać, że są osoby, które rozważają wizytę, ale wahają się, nie wiedzą, czego się spodziewać po takiej rozmowie.

Wśród osób, z którymi się spotykam, są takie, które mają złe doświadczenia z kontaktów z psychologami. Są również tacy, którzy mają silne fobie społeczne. Na szczęście i jedni, i drudzy zdobywają się na to, żeby zadzwonić, umówić się na wizytę i opowiedzieć o swoich lękach. Dla mnie to oznaka wielkiego zaufania. Witając nowego studenta staram się, żeby od razu poczuł się bezpiecznie. Przedstawiam się oraz informuję, że wszystko, o czym rozmawiamy zostaje między nami. Obowiązuje mnie oczywiście tajemnica zawodowa.

Dalej wszystko przebiega według jakiegoś utartego schematu?

Nie mam żadnych schematów. Nie jest tak, że narzucam sztywny plan spotkań, którego trzeba się trzymać. Czasami wystarczy jedna wizyta, innym razem spotykamy się regularnie, bo student czuje taką potrzebę. Każdą osobę traktuję indywidualnie, a wszystko zależy od tego, jak czuje się mój rozmówca i czego ode mnie oczekuje. Odpowiadam na indywidualne potrzeby.

Rozmowa z psychologiem potrafi być wyzwaniem, a czy dialog ze studentem też nim bywa?

Oczywiście. Czuję trudność w momentach, w których student milczy, nie potrafi powiedzieć po co i dlaczego przyszedł. Takie sytuacje zdarzają się rzadko i staram się zawsze zadbać o atmosferę bezpieczeństwa i zaufania.

mgr Beata Trześniewska, absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, psycholog dorosłych, dzieci i młodzieży. Pracuje w Biurze Spraw Studenckich Politechniki Warszawskiej i udziela bezpłatnych porad psychologicznych we wszelkich sprawach wszystkim studentom Politechniki Warszawskiej.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s