Z taką kapelą wszystko gra!

Podczas występów na pierwszym planie są zazwyczaj wokaliści i tancerze. Ale czym byłby Zespół Pieśni i Tańca Politechniki Warszawskiej bez muzyki granej na żywo? Tę zapewnia kapela. Poznajmy ją bliżej!

Kapela ZPiT PW koncertuje zarówno w Polsce, jak i za granicą, fot. Zbigniew Kocon

Jest poniedziałek, dochodzi 17.30, za pół godziny w Domu Studenckim Riviera rozpocznie się próba kapeli ZPiT PW. Potrwa trzy godziny. Żeby się rozwijać, trzeba ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. Nasi muzycy spotykają się dwa razy w tygodniu: w poniedziałki i piątki. O odpowiednie przygotowanie kapeli dba dyrygentka Magdalena Dąbek.

Ale jest dopiero 17.30. Muzycy powoli się schodzą. Hania Manista, Monika Kołodziejczyk, Rafał Pytko, Klaudia Krzysztoń i Adam Basara przyszli wcześniej specjalnie, żeby opowiedzieć mi (i Wam) o kapeli, ludowości, Polonii w Brazylii… Zresztą, czytajcie dalej, a wszystkiego się dowiecie :).

Powrót do korzeni

Obecnie kapelę ZPiT PW tworzy ok. 15 osób. W składzie są osoby, które grają na skrzypcach, klarnecie, kontrabasie, wiolonczeli, akordeonie, flecie, trąbkach, a nawet cymbałach rzeszowskich i trombitach żywieckich. Nie w każdej sekcji jest jednak wystarczająco dużo muzyków. Najbardziej potrzebni są klarneciści.

– Nasza kapela jest stylizowana – mówi Hania, która granie na skrzypcach łączy ze studiowaniem informatyki na Politechnice Warszawskiej. – Od kapeli ludowej różni się tym, że folklor jest tu aranżowany. Ostatnio wracamy jednak do korzeni. Dlatego Adam nauczył się grać na cymbałach rzeszowskich. Dzięki temu możemy występować w konkursach z kapelami regionalnymi.

– Niedawno zajęliśmy drugie miejsce w ogólnopolskim przeglądzie kapel rzeszowskich – opowiada Adam, student elektrotechniki na PW. – Gdy gra się w tradycyjnym składzie rzeszowskim, to akordeon, na którym gram, nie może występować, ponieważ jest instrumentem bardzo mocno narzucającym harmonię. Zabija się tym samym indywidualne warianty opracowania danej melodii przez muzyków.

W fachowej nomenklaturze to zjawisko nazywa się heterofonią wariacyjną. Z tego powodu coraz częściej akordeoniści decydują się na naukę gry na cymbałach.

– Mamy w kapeli też kolegę, który nauczył się grać na trombitach – dodaje Adam. – Wiszą tu na ścianie. Nie ma ich w domu, gra na nich tylko tutaj. Jak otworzymy okno, to trombity słychać nawet przy wejściu do stacji Metro Politechnika.

Muzycy kapeli pokazują, jak ciekawy jest polski folklor, fot. Magdalena Dąbek

Najpierw słuchanie, potem granie

Ostatnio w repertuarze kapeli ZPiT PW jest dużo rzeszowskich utworów. Ale nasi muzycy grają też m.in. tańce huculskie, żywieckie, lwowskie, narodowe, tańce starej Warszawy i tańce z okolic Wielkopolski oraz suity: kurpiowskie, krakowską, sądecką…

– Co roku staramy się wyjechać do jakiegoś regionu, gdzie spotykamy się z lokalnymi muzykami – mówi Rafał, kontrabasista, absolwent prawa na Uniwersytecie Warszawskim. – Charakterystyczny styl wykonawczy dla każdego regionu jest niesamowicie skomplikowaną sprawą. Dlatego nauczenie się go wymaga długich godzin spędzonych na słuchaniu oryginalnej muzyki i oryginalnych wykonań. Naśladujemy i w ten sposób się uczymy. Nie każdy region przychodzi nam z niesamowitą łatwością. Nie da się też nauczyć nowego analogicznie do tych, które już znamy, bo każdy region tworzył się całkowicie autonomicznie.

Dużo polskości w Brazylii

Zespół Pieśni i Tańca co roku w wakacje wyjeżdża na tournée. Takie wyprawy nie mogłyby się oczywiście odbyć bez kapeli. Do tej pory nasi muzycy koncertowali m.in. w Chinach, Kanadzie czy Stanach Zjednoczonych. W zeszłym roku odwiedzili Brazylię.

– Byliśmy zaskoczeni, że jest tam tak dużo zespołów polonijnych – dzieli się swoimi wrażeniami Klaudia, flecista i studentka elektrotechniki na PW. – Graliśmy nie tylko w największych miastach jako Sao Paolo czy Rio de Janeiro, ale też w mniejszych miejscowościach jak np. Áurea, gdzie aż 96% mieszkańców jest pochodzenia polskiego. Łatwiej było się z nimi porozumieć po polsku niż po angielsku, mimo że większość z tych ludzi nigdy nie była w Polsce. Ale śpiewali z nami piosenki i znali nasze tradycje.

Wielu muzyków kapeli to absolwenci szkól muzycznych, fot. Brunno Covello

Folklor jest trendy

W ostatnim czasie w Polsce wykorzystywanie elementów folkloru jest bardzo modne. W ten trend znakomicie wpisał się film „Zimna wojna” w reżyserii Pawła Pawlikowskiego, doceniony na świecie, m.in. na festiwalu w Cannes, wyróżniony nominacjami do Oscara i do BAFTY, nagrodzony także siedmioma Orłami – nagrodami Polskiej Akademii Filmowej.

– Dobrze, że promuje się muzykę ludową i w masowych mediach pokazuje naszą kulturę – mówi Monika, w kapeli grająca na skrzypcach, a na co dzień studiująca mechatronikę na PW. – Przed przyjściem do Zespołu sama nie miałam styczności z folklorem i to tu zaczęłam się go uczyć.

– Ważne, żeby pokazywać, że folklor to nie obciach – dodaje Hania. – Wciąż się zdarza, że takie opinie się pojawiają.

Koncert w Stodole

Kapela, jak i cały Zespół Pieśni i Tańca Politechniki Warszawskiej, uświetnia wiele imprez, które odbywają się na PW. Występuje też samodzielnie, np. podczas konkursów czy przeglądów. Takie wydarzenia często kończą się potańcówkami. O to, by na nich grać, proszeni są właśnie nasi muzycy.

Podsumowaniem pracy całego ZPiT PW jest coroczny koncert wiosenny. W tym roku odbędzie się 12 maja w klubie Stodoła. Prezentować się tam będą wokaliści, tancerze i oczywiście kapela.

***

Chętnych, by dołączyć do kapeli ZPiT PW, zapraszamy w poniedziałki i piątki o godz. 18.00 do DS Riviera (ul. Waryńskiego 12), piętro A2, pokój A220

Zapraszamy też na fanpage Zespołu Pieśni i Tańca PW

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s