Z notatnika organizatorek EYEC

W Kole Naukowym Inżynierii Chemicznej i Procesowej żadna mądrość nie ginie. Każde pokolenie jego członków wiedzę i doświadczenie, jakie zdołało zebrać, przekazuje swoim następcom. Być może to właśnie dlatego organizowana przez nich konferencja interdyscyplinarna European Young Engineers Conference każdego roku cieszy się coraz większą popularnością. To właśnie o niej opowiedziała nam Olga (koordynatorka 8. edycji EYEC), Justyna (koordynatorka ds. mediów społecznościowych i członkini zarządu KN IChiP) oraz Hania (koordynatorka logistyki).

Olga, Justyna i Hania, filary 8. edycji konferencji EYEC.

Jak wrażenia po tegorocznej edycji European Young Engineers Conference?

O.: Powoli dochodzimy do siebie, a przede wszystkim — odsypiamy. Chociaż tak naprawdę już zaczynamy przygotowania do kolejnej edycji.

Poszukujecie swoich następców i następczyń?

O.: Każdego roku jest tak, że ci, którzy pomagali przy przygotowaniach do danej edycji, w kolejnej idą o stopień wyżej.

J.: Staramy się, żeby wszyscy, którzy zajmują się konferencją, byli z nią zaznajomieni. Prosimy, żeby koordynatorzy podpatrywali, co komu dobrze wychodzi, i tym najlepiej się sprawdzającym podsuwali nieco więcej odpowiedzialnych zadań i przygotowywali do przejęcia pałeczki w kolejnej edycji.

H.: Unikamy w ten sposób sytuacji, w której ktoś „świeży”, kto nie ma pojęcia np. o budżecie, przejmuje nad nim kontrolę.

Poprzednie roczniki zostawiają Wam wskazówki?

O.: Tak! To dobra okazja, żeby podziękować zeszłorocznej koordynatorce, dzięki której nie musieliśmy w tym roku wyważać otwartych drzwi. Nina robiła bardzo, bardzo dokładną dokumentację — w tym zdjęcia ustawienia stołów konferencyjnych i napojów dla uczestników. Niby mała rzecz, ale dla nas to jeden problem organizacyjny z głowy.

Ilu koordynatorów pracuje przy organizacji EYEC?

O.: Dziewięciu koordynatorów, ale jeśli policzyć tych, którzy współpracują dorywczo, to ta liczba robi się o wiele większa. Tradycyjnie ok. dwa tygodnie przed konferencją mobilizujemy wszystkich ludzi ze swojego koła naukowego i część osób z Wydziałowej Rady Samorządu.

Wszyscy garną się do pomocy?

O.: To zależy. Niektórych nie trzeba specjalnie zachęcać, wystarczy impuls. Nad innymi trzeba trochę popracować. W naszej monografii mamy wymienionych tych, którzy pracowali z nami przede wszystkim przed konferencją — ok. 30 osób, w tym doktorantów, którzy bardzo pomagają przy składaniu monografii pokonferencyjnej. Sprawdzają abstrakty, wysyłają je recenzentom. Jedną z takich osób jest zresztą zeszłoroczna koordynatorka, która się właśnie doktoryzuje.

Monografia pokonferencyjna 8. edycji EYEC, nad której przygotowaniem czuwał zespół doktorantów.

Co było dla Was największym wyzwaniem w tym roku?

(zgodnie) Niedziela poprzedzająca konferencję.

J.: Zwykle jest tak, że w sobotę bezpośrednio przed konferencją trwają ostateczne przygotowania, w niedzielę tylko dopinamy szczegóły.

O.: Tak więc jest niedziela, nasi koledzy pojechali na lotnisko odebrać naszego gościa specjalnego, który miał wystąpić z wykładem inaugurującym całą imprezę. Nagle dostajemy telefon. „Słuchajcie, samolot przyleciał godzinę temu, my czekamy, a profesora nigdzie nie ma”. Próbujemy się skontaktować z naszym gościem specjalnym — nie odbiera. W głowach gonitwa myśli. Może spóźnił się na samolot? Może leci już następnym? Może zgubił się na lotnisku?

H.: Nagle przychodzi wiadomość. Nagłe sprawy osobiste sprawiły, że nasz gość musiał zostać w kraju. Z jednej strony wiedziałyśmy, że przeżywa trudne chwile, z drugiej same byłyśmy przerażone. Na szczęście w głowach od razu pojawił się plan B, inny prelegent zgodził się poprowadzić wykład otwierający.

O.: Podczas 6. edycji gościem specjalnym był doktor z Włoch, który w zeszłym roku został członkiem komisji. Chcieliśmy, żeby w tym roku wyjątkowo wystąpił w tej roli raz jeszcze. Tydzień przed planowanym złożeniem przez nas propozycji uczestnictwa sztorm zniszczył nadmorskie laboratorium, którym zarządza, więc ani on, ani jego studenci nie mogli przybyć.

Między organizatorami a uczestnikami EYEC nawiązuje się wyjątkowa relacja. Na zdjęciu dziewczyny trzymają symboliczne dymki, dedykowane badaczowi, który nie mógł dotrzeć na konferencję.

Czyli adrenaliny Wam nie zabrakło.

O.: W pewnym momencie przekroczyłyśmy dopuszczalny poziom, ale teraz już chyba jesteśmy bardziej odporne na tego typu sytuacje.

Kiedy przygotowuje się do tak ważnej imprezy, liczba problemów, jakie mogą pojawić się znikąd, jest pewnie spora.

H.: Takie małe wyzwania są na każdym kroku. Moim zadaniem było m.in skompletowanie nagród, gadżetów dla uczestników, więc martwiłam się, czy wszystko dotrze na czas, czy uda się rozwiązać drobne nieporozumienia, wynegocjować z partnerami dobre warunki finansowe. Jeśli jednak pracuje się w dobrze zgranym zespole, jest do kogo zwrócić się o pomoc.

O.: Na początku nigdy nie wiadomo, co zrobić z konkretnym problemem, ale po kilku takich przypadkach nabieramy biegłości w ich rozwiązywaniu i już właściwie nie ma dla nas rzeczy niemożliwych.

Czy zadania, jakie czekają na organizatorów, są takie same każdego roku?

J.: Ciągle wprowadzamy jakieś ulepszenia. Podczas 8. edycji po raz pierwszy był przeprowadzony panel dyskusyjny. Z opinii uczestników wynika, że wyszło bardzo dobrze. Dyskusja dotyczyła wchodzących w 2021 r. europejskich regulacji dotyczących zakazu wytwarzania jednorazowych przedmiotów plastikowych. Brał w niej udział przedstawiciel branży medycznej i jednocześnie Gość Honorowy Jörg Vienken, prezes Państwowej Izby Przemysłu Chemicznego Tomasz Zieliński, prezes Dow Polska Giuseppe Santoro i absolwent naszego Koła Naukowego, Jakub Syczewski, reprezentujący firmę Bogucki Folie.

O.: W tym roku udało się też zorganizować wycieczki po laboratoriach aparatury, filtracji i laboratorium grafenowym, a dodatkowo pokazy mikroskopu konfokalnego i instalacji do warzenia piwa. Grafen i mikroskop konfokalny cieszyły się takim wzięciem, że miejsca rozeszły się od razu.

EYEC to naprawdę spore przedsięwzięcie. Czy możecie liczyć na wsparcie władz wydziałowych?

O.: Wszyscy są pozytywnie nastawieni do tej inicjatywy, właściwie każdy z dziekanów w czymś nam pomógł. Dziekan wydziału, prof. Eugeniusz Molga, wydał oficjalną zgodę na konferencję i był naszym pomostem między wydziałem a Prorektorem ds. nauki. Rektor Bacewicz otwierał zresztą naszą konferencję.

J.: Poza tym kiedy zbliża się konferencja, a my mamy do oddania ważny projekt, jest zgoda na to, żebyśmy dostarczyli go później. Prowadzący starają się być elastyczni, doceniają nasz wysiłek.

Z roku na rok w EYEC bierze udział coraz większa liczba osób. Dostajecie od nich jakieś informacje zwrotne?

J.: Po konferencji niemal zawsze jest wysyłana ankieta, w której pytamy np. o to, skąd uczestnicy dowiadują się o konferencji. Ponad połowa dostaje informacje od swoich znajomych, co jest bardzo pozytywnym sygnałem. To dowód, że konferencja się podoba i ludzie mają ochotę polecać ją innym, a nawet tu wracać. Zresztą to samo tyczy się członków komisji i gości specjalnych. Naszym „wiernym fanem” jest np. dr Zoltan Kovács.

H.: …mimo tego, że specjalną tabliczkę z podziękowaniem dla dr. Kovácsa wlożyłyśmy przypadkiem do torby upominkowej innego uczestnika.

O.: Takie wpadki na szczęście nie są normą, ale jeśli już się zdarzają, to są to raczej zabawne sytuacje, które dodatkowo rozluźniają atmosferę.

Poza przygotowaniami do 9. odsłony EYEC pracujecie teraz nad jakimś projektem?

Koło Naukowe IChiP skupione jest teraz na dwóch projektach. Algenos jest związany z hodowlą alg i biopaliwami. W dwóch komorach sprawdzamy, jak różne warunki,  w tym ciśnienie cząstkowe dwutlenku węgla, wpływa na wzrost i rozwój alg. Możemy prowadzić te badania m.in. dzięki dofinansowaniu z Małej Puli, modernizacja Algenosa była bowiem dość kosztowna. Drugi projekt wśród członków KN IChiP nazywany jest po prostu Browarem. To mobilna instalacja do produkcji piwa z wykorzystaniem odpadów po tłoczeniu soku jabłkowego, w której będziemy sprawdzać m.in. wpływ temperatury fermentacji na produkt końcowy.

 

Uwaga❗ Kto czytał uważnie tekst, ten wychwycił zapewne informację o tym, że przygotowania do konferencji EYEC trwają praktycznie przez okrągły rok. Jeżeli chcesz dołączyć do zespołu, który organizuje to wydarzenie, pisz śmiało na jeden z poniższych adresów:

eyec.ichip@pw.edu.pl

knichippw@gmail.com

bartha.jan@gmail.com (koordynator przyszłorocznej edycji)

Więcej informacji o wydarzeniu znajdziecie na stronie https://www.eyec.ichip.pw.edu.pl.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s