Ile magii jest w sztuczkach karcianych?

Wydaje się, że magia i nauka to zupełne przeciwieństwa. Dzięki sztuczkom karcianym przekonujemy się, że to tylko pozory. Opowiedział nam o tym Mateusz Wójcik, student Wydziału Matematyki i Nauk Informacyjnych PW, członek Koła Naukowego Matematyków, ½ duetu “karcianych magików”, którzy wystąpili podczas tegorocznego Dnia Popularyzacji Matematyki na Wydziale MiNI.

karty 3

Mateusz Wójcik, matematyczny mag z Wydziału MiNI, fot. BPI PW

Czy w sztuczkach karcianych jest coś magicznego?

Dla widza – tak. Ta magia może mieć kilka źródeł. Są sztuczki, które wymagają pewnych zagrywek technicznych. Specjalne tasowanie, przytrzymywanie kart kciukiem, bardzo szybkie ich chowanie. Tutaj potrzeba zręczności, tygodni ćwiczeń, za to efekt powala i mamy wrażenie, że na naszych oczach naprawdę dzieje się coś nie z tej ziemi.

Są też sztuczki oparte na psychologii. Magik umiejętnie odwraca uwagę widza, zagaduje i dzięki podobnym technikom “steruje” nim. Dzięki temu może założyć, że widz wykona określony ruch, wybierze konkretną kartę itd.

To chyba jednak ryzykowne zagranie dla iluzjonisty.

Zgadza się, ale na szczęście jest jeszcze trzecia płaszczyzna. To matematyka, ona daje nam o wiele większą pewność, że trik się uda.

Swoje warsztaty podczas DPM zbudowaliście właśnie na takim patencie.

Razem z Zuzanną (Zuzanna Sternicka, studentka Wydziału MiNI, przyp. red.) zajęliśmy się tymi sztuczkami, które nie wymagały manualnego przygotowania, bazowaliśmy na czystej matematyce. Okazało się, że to wystarczy, żeby zrobić dobre show i zaskoczyć widzów. Zakładaliśmy, że na naszym występie pojawi się 20 osób, a tu zaskoczenie – przyszło ich 50. Było nam strasznie miło, chociaż na gorąco musieliśmy zmieniać formułę spotkania.

Czy w Twoim przypadku zaczęło się od fascynacji sztuczkami karcianymi czy po prostu matematyką?

Przede wszystkim zainspirował mnie mój dobry znajomy, przyjaciel naszego koła naukowego, Michał Zwierzyński (doktorant w Zakładzie Analizy i Teorii Osobliwości Wydziału MiNI PW, przyp. red.). W czasie któregoś z naszych spotkań przyniósł talię i zaproponował, że albo w coś pogramy, albo pokaże kilka sztuczek. Stanęło na sztuczkach. Na początku nie wiedziałem, co się tam dzieje. To były proste schematy, ale efekt był niesamowity. Przy tych bardziej spektakularnych przepadłem. To Michał polecił mi też książkę, którą mocno się inspirowałem – Mathematical Card Magic: Fifty-Two New Effects, którą napisał irlandzki matematyk Colm Mulcahy.

Występ w ramach DPM to był Wasz debiut?

Tak, przygotowywaliśmy się od zera. Pracy nie było strasznie dużo, ale wszystko testowaliśmy najpierw na sobie, potem na znajomych, na końcu na rodzinie. W końcu sam musiałem się przekonać, że to wszystko działa. Czasami sam jestem zaskoczony, że jakiś trik wychodzi. Cóż, magia matematyki.

Kiedy ktoś pytał, zdradzałeś tajniki triku?

Nie zawsze. Znalezienie i zrozumienie albo opracowanie jakiejś sztuczki to jednak wysiłek i spora satysfakcja. Nie chciałem od razu podawać wszystkiego na tacy.

Karty to dla mnie zabawa, odskocznia od codzienności, rozpisywania funkcji, liczenia całek. Bardzo to lubię, ale czasami przydaje się rozgimnastykować umysł czymś innym. Staram się mieć otwartą głowę i po prostu bawić matematyką.

************************************************

Mateusz zdradza sekret jednej ze sztuczek.

Let the show begin… Potrzebna będzie grupa widzów. Niech każdy z nich dotknie talię kart. Wszyscy mogą również odcinać karty. Ostatnie pięć osób wyciąga po kolei po jednej karcie z góry talii. Każdej z tych osób zadajemy po jednym losowym pytaniu (Kto wyprowadzał dzisiaj psa? Kto jadł ser na śniadanie? Kto ma w imieniu literę “R”?”), a na końcu pytamy wszystkich o to, kto wylosował czerwoną kartę. Interesuje nas tylko kolor. Mając tę wiedzę jesteśmy w stanie określić, jaki symbol i kolor ma każda z 5 wybranych przez naszych widzów kart.

Jak to działa? W tej sztuczce opieramy się na wygenerowanym ciągu liczb.

ciąg liczb

Możemy z niego wyodrębnić “ciągi podrzędne”, 5-cyfrowe, niepowtarzalne, które odpowiadają każdej z 32 kart. W każdym mniejszym ciągu 2 pierwsze cyfry oznaczają kolor, trzy kolejne figurę. Wiedząc, która z losujących osób wybrała czerwoną kartę, możemy z całą pewnością wskazać, jakie kartoniki wylosowały inne osoby. Żeby sztuczka wypadła naturalnie, trzeba oczywiście zapamiętać główny ciąg cyfr.

Dlaczego sztuczka działa? Karty są ustawione w odpowiedniej kolejności. Dlaczego losowe odcinanie kart przez uczestników nie psuje ciągu? Przełożenia de facto nie zmieniają ciągu. Każde kolejne przesuwa jedynie ogniwa łańcucha, ale nie zmienia ich, inaczej mówiąc zostaje zachowany porządek łańcucha. Schemat ogniw pozostaje ten sam.
Komputerowo możemy generować różne ciągi, zwane ciągami de Brujina, w których każda piątka (i nie tylko piątka) będzie unikatowa.

OPIS KARTY_poprawione

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s